Ch. 15.49
EMAIL FROM WLODZIMIERZ CZAUSOW FROM POLAND,
WHO PRESENTLY LIVES AND WORKS IN INDIA

Wlodzimierz and Malgorzata Czausow
on a ferryboat to Mandwa in Mumbai, India

Subject : Rymaszewscy etc.
To : Barbara Rymaszewska - Nowosielska, Plock, Poland : m.nowosielski@op.pl
To : Franek Rymaszewski : frym@iinet.net.au
Date: 31 January 2008

Szanowna Pani Barbaro, Szanowny Panie Franciszku,

Przede wszystkim: jestem pelen podziwu dla ogromu pracy i pasji pana Franciszka Rymaszewskiego! Gratuluje Panu i dziekuje bardzo, gdyz Panska strona internetowa pomogla mi poznac czesc mojej wlasnej historii! Tak sie zlozylo, ze szczególy z zycia (lub okolicznosci smierci – o tym ponizej) moich najblizszych poznaje dopiero gdy przekroczylem piecdziesiatke. Winne sa temu zbrodnicze lata w pierwszym rzedzie bolszewickiego i sowieckiego, jak równiez nazistowskiego szalenstwa.

Nazywam sie Wlodzimierz Czausow i jestem synem Leona Czausowa a wnukiem Jadwigi Czausow, z domu Rymaszewskiej, córki Urbana-Wladyslawa i Marii z Monkiewiczów (GR.1322.2234). Zatem wychodzi, ze z p. Barbara jestesmy spokrewnieni – moja babcia Jadwiga byla rodzona siostra dziadka p. Barbary, Aleksandra (Generacja 9.). Oboje plasujemy sie na poziomie Gen.11.

Teraz nieco o sobie i rodzinie Czausowów. Jednak najpierw zastrzezenie: niektóre ponizsze szczególy moga byc nieprecyzyjne, gdyz pamietam je jedynie z opowiadan mojej matki lub z wlasnych poszukiwan. Poniewaz mieszkam i pracuje czasowo za granica, dom w Krakowie jest wynajety a wszystkie dokumenty spakowane i umieszczone na strychu w domu przyjaciól, nie moge sprawdzic szczególów takich, jak dokladne daty, nazwy, tytuly ani przeslac kopii zdjec lub dokumentów.

Urodzilem sie 17 stycznia 1951 r. w Sosnowcu. Moja matka byla (zmarla w 1986 r.) Irena z d. Medynska, córka Wlodzimierza i Heleny. Wiadomosci na temat mojej rodziny ze strony ojca nie siegaja daleko. Wyglada na to, ze rodzina wywodzi sie z terenów nieco na wschód od Rymy, z mohylewskiej guberni, gdzies w pól drogi miedzy Minskiem a Smolenskiem. Zreszta, jest w tych okolicach, blisko obecnej granicy bialorusko – rosyjskiej, miejscowosc Czausy – wielce prawdopodobne, ze ma ona zwiazek z poczatkami rodziny. Moim pradziadkiem byl Michal Czausow, syn Dymitra, profesor anatomii opisowej Uniwersytetu Warszawskiego. Jego biografia byla zamieszczona w rosyjskiej encyklopedii z 1905 r. Studiowal w Petersburgu i w Niemczech a pózniej od lat 70. XIX wieku mieszkal w Warszawie. Pisal po rosyjsku i niemiecku, zostawil po sobie pokazna bibliografie artykulów w czasopismach medycznych i ksiazek. Byl Rosjaninem ale ozenionym z Polka. Zmarl w 1903 roku.

Jego syn a mój dziadek Wlodzimierz Czausow, jedynak, z zawodu sedzia sledczy ozenil sie z Jadwiga Rymaszewska. Oboje mieszkali w Roslawlu, gubernia smolenska, gdzie w 1909 r. urodzil sie ich syn a mój ojciec Leon, równiez jedynak. Moja uwage przykulo zamieszczone na stronie internetowej zdjecie Waclawa i Kazimierza Rymaszewskich w towarzystwie Karola Borysowicza - bylo zrobione w tym samym atelier fotograficznym w miescie Roslawl, co zdjecie mojego dziadka, które jest w moim posiadaniu. Niestety, nie moge go teraz przeslac – wyjasnienia powyzej. Na zdjeciu dziadek, trzydziestolatek z duzymi wasami siedzi na krzesle ubrany w urzedniczy mundur z narzuconym na ramiona obszernym plaszczem. Mozna sie domyslac (jak kto woli, fantazjowac), ze z jakiejs okazji, moze uroczystosci rodzinnej, bracia odwiedzajacy swa siostre w Roslawlu, w towarzystwie swoich szwagrów, tj. mojego dziadka i Karola Borysowicza przy okazji poszli zrobic sobie zdjecia w najlepszym w miescie atelier Chudozestwiennaja Fotografija. W Krakowie mam troche zdjec z Roslawla. Piekny dom, rozbawione towarzystwo... Moze wsród nich sa Rymaszewscy?

Dziadek Wlodzimierz zmarl chyba przed wybuchem rewolucji bolszewickiej. Szczególy nie sa dla mnie jasne. Babcia Jadwiga z moim ojcem wyjechali do Polski po wojnie 1920 r. gdzie oboje uzyskali uznanie obywatelstwa polskiego. Zamieszkali w Warszawie, ojciec najpierw zdal mature, pózniej rozpoczal studia na Politechnice Warszawskiej. Zdjec czy opowiesci jest bardzo malo. Mam w Krakowie np. zdjecie mojego ojca z Olgierdem Rymaszewskim (GR.1322.2232.1) w kajaku na jeziorze – mama mówila, ze przyjaznili sie z ojcem a Olgierd mial jakis problem z okiem (moze cos pokrecilem).

Szczególy dalszego zyciorysu ojca odkrywam dopiero teraz. Do niedawna byla to dla mnie biala plama. Matka nie chciala o tym mi opowiadac, mówiac mi, ze boi sie o moja przyszlosc.. To byly lata 70. i 80. To, co do calkiem niedawna wiedzialem wyglada nastepujaco: po wojnie, ojciec ukonczyl studia inzynierskie na Uniwersytecie Wroclawskim i pobrali sie z moja matka w 1947 roku. Osiedli w Sosnowcu, ojciec mial dobra prace. Ja urodzilem sie jako pózne dziecko w styczniu 1951 roku.

Tragedia zaczela sie 13 miesiecy pózniej, 7 lutego 1952 r.: w pracy u mojego ojca pojawili sie jacys ludzie, chyba z UB, zabrali go ze soba i nigdy wiecej go nie widzielismy. Matce powiedziano (nie dostala tego na pismie), ze ojciec zostal przekazany wladzom sowieckim. W 1957 roku przyszlo zawiadomienie po rosyjsku, ze ojciec zmarl w czerwcu 1952. Zadnych szczególów.

Mieszkalismy w Sosnowcu a babcia Jadwiga mieszkala we wsi Stawy, kolonia Karasiówka, miedzy Deblinem a Rykami. Stosunki miedzy moja matka a babcia nie byly najlepsze. Pamietam jedno piekne lato jakie spedzilem u babci w Karasiówce. Mialem wtedy 9 lub 10 lat. Byl tam wtedy mój rówiesnik i kuzyn Marek Kosinski ze swoja mlodsza siostra (dzieci Elwiry GR.1322.2232.3). Ciekawe, co sie z nimi teraz dzieje. Po tych wakacjach stosunki jeszcze bardziej sie pogorszyly, az do zupelnego zaniku jakichkolwiek kontaktów. Dopiero wiosna ubieglego roku dowiedzialem sie, zupelnie zreszta przypadkowo, ze babcia zmarla 16 czerwca 1970 r. w Jablonnie Lackiej.

Ja skonczylem najpierw szkole srednia w Sosnowcu, potem studia na wydziale filologicznym Uniwersytetu Jagiellonskiego, znacznie pózniej jeszcze MBA. Po studiach zostalem w Krakowie, ozenilem sie z Malgorzata Krekora, mamy dwóch synów: Michala ur. 11 czerwca 1983 r. (przed tygodniem obronil prace magisterska na Akademii Ekonomicznej) i Mikolaja ur. 24 czerwca 1988 r. (rozpoczal studia na AWF).

Na poczatku lat 90. zaczalem poszukiwac informacji o losie ojca. Skontaktowalem sie z warszawskim osrodkiem Karta, za ich posrednictwem z rosyjskim Memorialem, ale bez zadnego rezultatu. W 1998 zglosilem sie do nowopowstalego Instytutu Pamieci Narodowej. Rozpoczelo sie formalne sledztwo (informacja o nim byla zamieszczona na stronach internetowych IPN) w sprawie bezprawnego pozbawienia wolnosci mojego ojca i przekazania go wladzom sowieckim. Zostalo ono zamkniete w 2006 roku, oczywiscie bez wykrycia kto nakazal i kto dokonal tego przestepstwa, ale jego efektem bylo uzyskanie przeze mnie wielu dokumentów i informacji.

Okazalo sie, ze sowieci oskarzali ojca o dzialalnosc antysowiecka. Mial on kontakty z organizacja wspólpracujaca zreszta scisle z Sztabem Generalnym WP przed wojna i z AK w czasie wojny, której celem bylo wywolanie powstania antybolszewickiego w ówczesnym Zwiazku Sowieckim, która wladze stalinowskie traktowaly jako swego najgrozniejszego przeciwnika, zwalczajac ja z cala moca i oskarzajac o rzeczy najgorsze. Po zatrzymaniu w Sosnowcu ojciec zostal przewieziony do Legnicy, stad do Warszawy a pózniej do Moskwy. Byl wieziony w Lefortowie, gdzie w kwietniu 1952 roku zostal skazany przez trzyosobowy „sad” na najwyzszy wymiar kary. Zostal zamordowany (napisano: rozstrzelany) 4 czerwca 1952 roku. Jego prochy zostaly „prawdopodobnie” (tak napisal prokurator Federacji Rosyjskiej) pochowane w mogile zbiorowej na cmentarzu donskim w Moskwie (zreszta tam, gdzie pochowano prochy zamordowanego gen. Okulickiego). W 1999 r., bez wniosku z mojej strony sad w Moskwie zrehabilitowal ojca.

To chyba tyle mojej historii. Napisalem ja bo mam poczucie, ze historia Rymaszewskich tez jest czesciowo moja historia. Chcialem tez uzupelnic i uscislic to, co Pan Franciszek zamiescil w Internecie. Prócz tego mam nadzieje poznac Panstwa opowiesci - moga dotyczyc równiez moich najblizszych. Po babci Jadwidze pozostaly pewno jakies zdjecia i dokumenty. Moze jest wiecej zdjec z Roslawla, zdjec mojego ojca itd.? Czy trafily one do Pani czy sa u kogos innego? Czy móglbym kiedys przeczytac wspomnienia Stanislawa Rymaszewskiego?

Serdecznie pozdrawiam, zycze zdrowia i pomyslnosci a przede wszystkim wytrwalosci w dalszym redagowaniu strony (to do pana Franciszka).

Wlodzimierz Czausow

Komórka: + 91 98 21 44 79 89
Skype: wlodek_cz

adres:
Blue Haven Bldg., Flat # 63, 6th Floor,
14, Bhau Saheb Hire Marg (Mount Pleasant Rd.),
Malabar Hill, Mumbai 400 006, India
tel.: 00 91 22 2236 18872

PS.1 W Busku Zdroju, gdzie mieszkal mój sp. tesc Maciej Krekora mieszkal lekarz o nazwisku Rymaszewski. Nigdy go nie spotkalem, prosilem tescia, równiez lekarza, aby go zapytal o ewentualne zwiazki, ale jakos nic z tego nie wyszlo.

PS.2 Zalaczam nasze z moja zona Malgorzata zdjecie.

 
Return to TOP

This pop-up window is part of the Rymaszewski genealogical website which can be retrieved by copying the following address into your internet browser.   http://www.rymaszewski.iinet.net.au